Pora na kolejny odcinek. Będzie prosto, ale jednocześnie mocno filozoficznie i tak jakby… Personalnie. Koniec gadania. Pora na dobranoc… Pfu! Pora na muzykę.
Phil Collins – Another Day in Paradise – Ulubiony kawałek na odstresowanie. Taki na ciężki dzień, gdy każdy próbował nas wyprowadzić z równowagi. Chyba. Szczególnie w pamięć zapadł mi teledysk. Nie wiem dlaczego.
Eric Clapton – Tears in heaven. Taki kolejny spokojny utwór. Udało mi się ciekawą wersję na YouTube znaleźć, więc wrzucam. Tak, cobyście zauważyli. A o ile dobrze pamiętam, to aż takie trudne nie było do zagrania na gitarze. Więc dobrze jest.
Perfect – Autobiografia Ten kawałek, to chyba dzieciaki w przedszkolu nawet znają. Klasyk.
Woźniak – Zegarmistrz światła, doczekam sie tego tutaj?
:*