No i mamy nowy rok.

Niektóry powiedzą nareszcie. Nowy rok = nowy początek. Teoretycznie, bo i tak sporo spraw zostawiliśmy za sobą do załatwienia. Niektórzy powiedzą, że niestety. Jesteśmy o rok starsi, o rok do czego bliżej, czy jest to kolejny rok od jakiegoś wydarzenia. Ale do rzeczy.

Oczywiście nowy rok, to przede wszystkim czas podsumowań zeszłego roku i zrobienie założenia na nowy rok. Gdy piszę ten wpis, jest 23. stycznia. Celowo poczekałem z tym wpisem na koniec miesiąca, gdyż chciałem uniknąć porównania, że idę z trendami i zaraz na koniec grudnia/początek stycznia zostawiłem ten standardowy o tej porze temat. Chciałem sobie przemyśleć MÓJ rok 2009. Jak on minął?

Przede wszystkim zmiany. W zeszłym roku pisałem o różnych zmianach, niekoniecznie na lepsze. Tym razem, myślę, że w ciągu roku znowu sporo rzeczy się zmieniło, myślę, że o wiele więcej, niż w momencie, gdy podsumowywałem rok 2008. Zmienili się ludzie, zmieniłem się ja, zmieniło się otoczenie, nawet sprzęt na którym pracuję się trochę zmienił ;)

Jeżeli chodzi o szkołę, to jest to chyba jedyna zmiana na gorsze, jaka jest. I semestr uczyłem się trochę gorzej niż mogłem przypuścić, nawet o wiele gorzej. Bo średnią semestralną mam 3,31 co nie powiedziałbym, żeby mnie zadowalało. Napewno muszę mieć na koniec semestru dobre oceny z biologii, chemii i przedsiębiorczości – te dwa przedmioty kończą się w tym roku, więc dobrze by było mieć 4 i 5 na świadectwie na koniec, bo będą się wliczały już do średniej na koniec szkoły. Muszę także ogarnąć programowanie i SOiSK. Zdecydowanie nie poszło mi w tym semestrze z tych dwóch przedmiotów za dobrze. Ale dam radę. To samo angielski – przedmiot, który przyda mi się nie tylko w szkole, ale i w codziennym życiu – z tego co widzę, ostatnio coraz częściej mi się ten język przydaje.

Pamiętacie jak w zeszłym roku obiecywałem, że wezmę się za gitarę? Nic z tego nie wyszło. Ćwiczyłem przez półtora miesiąca, po czym zwyczajnie zabrakło mi czasu. A gdy przyszły wakacje, nie przeszło mi przez myśl, że może by tak poćwiczyć trochę. No cóż. Na razie “zawiesiłem gitarę” w przenośni i dosłownie – gitara wisi w pokrowcu na ścianie. :)

A co do mojego rozwoju “kariery”, o ile można o takowej mówić, to powiem, że jest średnio, ale pozytywnie. W ciągu roku przyswoiłem niesamowitą wręcz ilość wiedzy, mój poziom poszedł wyraźnie w górę, aczkolwiek ostatnio cierpię na “kryzys twórczy”. O ile można to tak nazwać, bo szablony które ostatnio robiłem, nie były rewelacyjne. Miejmy nadzieję, że będzie dobrze. :)

A co do ludzi… Ludzie się zmieniają. W tym roku także sporo się pozmieniało. Aczkolwiek nie jestem już takim “nołlajfem” jak kiedyś. Mam jakieś życie towarzyskie, w mniejszym lub większym stopniu. Jestem zdecydowanie zadowolony ze zmian, które były w tym roku. Nie licząc kilku bardzo nieprzyjemnych incydentów, było naprawdę miło i fajnie.

I chyba już ostatnia część tego wpisu, albowiem muszę podziękować kilku bardzo ważnym ostatnio osobom w moim życiu: (celowo nie podaję ich nazwisk, bo nie chcę, żeby wynikły z tego jakieś nieprzyjemności)

Mateuszowi K. (znanemu także jako ^meal z Blipa) – za niesamowicie pozytywną atmosferę pracy z tym człowiekiem. I nie tylko pracy – bo oprócz tego, że jest moim współpracownikiem, szefem i katem (:D) jest też świetnym przyjacielem, mimo, że nie miałem okazji poznać go osobiście.

Eli P. – poznanej dzięki deviantARTowi, świetnej osobie, bardzo pozytywnie zakręconej, która mimo niektórych przeciwności, które ją spotykają, potrafi rozsiewać pozytywną energię.

Piotrkowi K. i Maćkowi B. - kolejne moje ulubione dwa mózgi. Panowie, zaszczytem było “zapierdzielanie” i “odpierdzielanie” z wami do szkoły w tym roku. W tym roku kontynuujemy to, nieprawdaż? :D

oraz na deser najlepsze ;)

Ani W. (znanej także jako ^luckygirl z Blipa) – obecnie, najbliższa dla mnie osoba, mimo, że znam ją już trochę, to z każdym dniem potrafi mnie pozytywnie zaskoczyć. Dziękuję Aniu za to że jesteś. :)

Chciałbym podziękować także wszystkim osobom z którymi utrzymuję większy czy mniejszy kontakt, użytkownikom blipa (szczególnie tym, których tak lubię) i innych serwisów/for/blogów, w których się udzielam, mojej niesamowitej klasie, rodzicom, a także wszystkim znajomym i przyjaciołom dzięki którym dzień jest lepszy. :)

PS. Przepraszam, że ten wpis może się wam wydać trochę osobisty, ale taki miałem zamiar. Wbrew pozorom, takie wpisy pokazują mi ile już zrobiłem, ile mam wokół siebie wspaniałych osób. Pomaga szczególnie wtedy, kiedy nie wszystko idzie jak należy i trzeba się na czymś podeprzeć. :)

Komentarzy: 2

Odpowiedzi: 2

  1. MKP mówi:

    jako człowiek, który już szczęśliwie nie podlega pod MEN (MNiSW w sumie nie jest lepsze xP) mogę powiedzieć – walić przedmioty nie-kierunkowe, bo i tak średnia się już na tym etapie nie liczy, no ale to trochę hipokryzji by było, bo sam chciałem, żeby u mnie “ładnie wyglądało” xD Co do lepszych rad powiem tylko “nie przesadzaj z nauką” – tylko tyle ile naprawdę trzeba – często więcej się wie po 2 razach niż po 5 – umiar we wszystkim :)

    • MKP mówi:

      P.S.
      Bycie “nołlajfem” nie jest takie złe – kwestia przyzwyczajenia xP Ale nie słuchaj mnie, bo pieprzę od rzeczy ;)

Zostaw odpowiedź

Używamy Gravatara w komentarzach - zdobądź swój własny!

XHTML: Możesz użyć następujące tagi: <a href=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>